Andrzej Kisielewski, OBRAZY.

Marzanna Morozewicz nie narzuca się ze swoją wizją świata. Opowiada językiem ściszonym. Spod powłoki nieco chłodnej i tym samym wstrzemięźliwej wyłaniają się jednak niepokojąco silne emocje. Autorkę ekscytuje w obrazie przede wszystkim szczególny rodzaj narracji. Można sądzić, że interesuje ją bardziej mentalny niż fizykalny stan obrazu.
Swoje płótna buduje z malowanych na ogół impastem form i znaków malarskich. Formy te, raz lekkie, zwiewne i na swój sposób nieokreślone innym razem mogą stać się dziwnie monumentalne, napięte i nasycone energią. Nie jest to malarstwo agresywnego koloru i zarazem eksponujące ekspresję malarskiego gestu jako ujawnienie tzw. osobowości artysty. Marzanna Morozewicz maluje nieco powściągliwie. Czyste barwy w swoich obrazach przełamuje i ich podstawowe brzmienie zazwyczaj wycisza. Nadaje im przy tym specyficznie własny charakter, eksponując w obrazie osobisty do nich stosunek i niejednokrotnie przydając im dekoracyjnych jakości. W jej płótnach może więc pojawić się utrzymana w specyficznym nastroju szarość, ziemisty brąz lub też soczysty błękit pozostający w relacji z wyszukanymi zieleniami i żółcieniami. Marzanna Morozewicz nie posługuje się przy tym jakąś określoną przez tradycję konwencją malarską. Nie interesuje jej również przełamywanie ram jakichkolwiek konwencji. Można więc sądzić, że Marzannę Morozewicz nie zajmuje język własny sztuki lub tylko obrazu (co w istocie jest tym samym). W sztuce dzisiejszej tego rodzaju problemy, jak się powszechnie uważa, są już przebrzmiałe. Nie jest to więc malarstwo mówiące tylko o sobie… ile bardziej o autorce – ale też niewiele, bo nie znajdziemy tutaj jakiejkolwiek dosłowności. Artystka niczego tutaj nie ułatwia.
Marzanna Morozewicz swoimi obrazami nie stara się również budować jakiegoś zwartego systemu. Tworzy teorię własnego dzieła w sposób nieciągły – fragmentarycznie, raczej tylko na użytek danego pomysłu artystycznego. Jednocześnie znaczeń w swoich obrazach nie kodyfikuje w sposób definitywny, ona je niejako zapowiada, mówić jedynie o ich istnieniu, o ich obecności. Nic nie jest pokazane tutaj wprost. Efektem są obrazy zróżnicowane, niejako gotowe do wypełnienia roli nośnika sensów, znaczeń, wartości i mitologii, w jakie wyposaża je artystka. Marzanna Morozewicz maluje bowiem szczególnego rodzaju fantomy, intrygujące i zagadkowe – pociągające swoim własnym wyrazem.

Tekst został opublikowany w katalogu do wystawy OBRAZY, Galeria Arsenał, Białystok 1995.