W wystawie “widoki zapożyczone” z małym wyjątkiem, nie znajdziemy jednak rozpoznawalnych motywów chińskich, ikonografii Dalekiego Wschodu, czy elementów sztuki ogrodowej jako takiej. Cechą wspólną ogrodów oraz sztuki Morozewicz jest całkowita kontrola nad programowaniem poszczególnych “widoków”, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę pracę z jednym z najtrudniejszych “materiałów” jakim jest czas.
Zebrane prace, w których treści “zapożyczone” są głównie z biografii Morozewicz wyrażają przede wszystkim widoki “wgłąb siebie” i namysł nad przemijaniem, ulotnością ludzkiego życia oraz sprawami duchowymi, będącymi ważnym aspektem człowieczeństwa. Cykl widoków zapożyczonych zrealizowany w tak różnych mediach jak malarstwo, instalacja, obiekt artystyczny oraz tkanina można bardziej precyzyjnie określić mianem obrazów zapośredniczonych, będących wspomnieniem chwil, obrazów, miejsc, ludzi, bliskich artystce, czy ogólną refleksją artystki nad sprawami doczesnymi i wiecznymi. Obrazy zapośredniczone w odróżnieniu od “bezpośrednich”, “konkretnych” przedstawień wyrażonych wprost, są najczęściej tajemnicze i zarazem bardzo intrygujące. Widoki zapożyczone, często są nie do końca ostre i jakby widoczne przez mgłę. Momentami, szczególnie w wypadku widoków malarskich, ulegają oderwaniu od figuratywności, niemalże stając się kolorystyczną abstrakcją.
Prace Morozewicz charakteryzuje szereg ambiwalencji. Są one statyczne i jednocześnie dynamiczne, zredukowane w formach i barwach, a jednak bardzo “bogate”, pozornie “martwe” a przepełnione życiem, introwertyczne i “otwarte na ludzi”. Poszczególne realizacje są nie tyle interaktywne, co zapraszające widzów by je dotknąć, namacalnie poczuć i “wciągnąć” w głąb siebie. Bez odkodowania właściwych tropów, znaczenia kilku prac, prawie nie sposób jest odgadnąć.
Prace składające się na cykl “Widoków zapożyczonych” dzielą się na trzy grupy ściśle ze sobą korespondujące. Należą do nich obrazy wykonane w technice malarstwa olejnego i akrylowego, w tym niektóre – wzbogacone dodatkowo o elementy tkaniny przesłaniające fragmenty dwuwymiarowych płócien, instalacje z wykorzystaniem rodzinnych pamiątek, których nie wartość materialna, ale emocjonalna ma dla artystki szczególne znaczenie, oraz wyszywanych tkanin eksponowanych z dwóch różnych stron, gdzie równie ważnym elementem co same prace staje się sposób ich oglądu.
Pierwsza i najliczniejsza grupa prac to zredukowane w formie malarstwo przypominające materię Kosmosu, zgodnie ze słowami artystki „Wieczną przestrzenią”, rozumianą uniwersalnie i ponad religijnie. Język form kojarzących się z gwiazdami, planetami i kometami; użycie kolorów – od bieli poprzez błękit, aż do czerni, oraz próby przedstawienia światła mogącego być jednym i drugim (formą i kolorem) pokazują wielkość i siłę wszechświata, wobec których człowiek jest małą cząstką nadrzędnego porządku. Szczególnie częste użycie koloru niebieskiego, nadaje pracom duchowy wymiar.
Drugi zbiór prac z wykorzystaniem prawdziwych rodzinnych “skarbów” ma najbardziej poetycki charakter. Obiekty zapożyczone z historii własnego życia, a dokładniej dzieciństwa, stają się symbolami przypominającymi bliskich artystki. Użytkowe przedmioty którym artystka zmieniła znaczenie, traktowane są z namaszczeniem niczym relikwie i talizmany. Pulpit do nut należący do ojca artystki i wykorzystywany w dzieciństwie do nauki gry na skrzypcach, mosiężna misa babci, służąca do smażenia konfitur, żeliwna wanienka do mycia dzieci ustawiona na thonetowskich krzesłach tracą swoje pierwotne funkcje. Codzienne “rytuały”, którym służyły przedmioty jak gotowanie, kąpiel, oraz czytanie nut, przesunięte zostały w kierunku odświętnej, aktywnej celebracji w domenie sztuki. Misa i wanienka wypełnione drobnym piaskiem stają się ogródkami Zen, natomiast pulpit do nut, w swoim “nowym życiu” jako integralna część większej całości, przybiera formę postumentu na trójkątne obrazy/obiekty. Rozpatrywane w kategorii przekaźników energii i znaczeń prace wydobywają procesualny, czasowy aspekt pierwotnych funkcji przedmiotów, z drugiej zaś strony – są szczególnymi kapsułami czasu i wspomnień, w swojej zmienionej formie przeznaczone do innego typu medytacji, jaką jest artystyczna refleksja.
Do ostatniej grupy prac należy wspomniany już wcześniej Czarny kwadrat –“powidok” zapożyczony z jednego z najbardziej radykalnych, dzisiaj już klasycznych dzieł XX wieku, gdzie system konstruowania pracy i sposób jej oglądu są równie ważne jak finalny obiekt.
Swoją wystawą Marzanna Morozewicz jednak nie odsłania wszystkich motywów, inspiracji i znaczeń kryjących się w prezentowanych pracach. Część widoków w głąb siebie przykryła fałdami tkaniny, tworząc niejako percepcyjne pułapki, budząc tym samym ciekawość oglądających i stawiając pytanie, co kryje się pod powierzchnią jedwabiu. Widoki zapożyczone z własnego postrzegania świata i dlatego tak bardzo szczere, mają uniwersalny wymiar. W ostatecznym rozrachunku zawsze dotyczą człowieka i istoty ludzkiej egzystencji, niezależnie od wszystkich różnic dzielących poszczególne jednostki.








